Wywiad z Anną Rząsowską – Mistrzynią Świata w kolarstwie torowym

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 054-2.jpg

Ceni zdrowy tryb życia, dlatego prowadzi treningi personalne i układa diety dla siebie i innych sportowców. Swoją pasją do kolarstwa dzieli się poprzez portale społecznościowe takie jak Instagram, gdzie obserwuje ją ponad sześćdziesiąt tysięcy osób.

K: Aniu, opowiedz jak rozpoczęła się Twoja kariera związana z kolarstwem torowym?

AR:I tu pewnie Cię zaskoczę – to była randka z facetem z Instagrama. Jest kolarzem torowym – wówczas jeszcze jeździł amatorsko. Zabrał mnie na tor popatrzeć jak on trenuje. Opowiadał mi o treningach, pokazał co jeść, pokazał rower i wpadłam jak śliwka w kompot, ale nie z nim, tylko w kolarstwo. Potem poznałam odpowiednich ludzi, którzy popchnęli  mnie tam gdzie trzeba. Leszek Sobieszek to przyjaciel, który najwięcej mi kładł do głowy i niezmiennie wierzy we mnie bardziej niż ja. Nie bez powodu Go wspominam, bo zawdzięczam mu cały pierwszy rok kolarstwa, rok który mnie tak na prawdę mocno ukierunkował. Zaczęłam w 2018 roku. – wówczas miałam 36 lat – późno jak na kolarstwo, ale jak widać da się. W 2019 roku byłam już wielokrotną Mistrzynią Polski i Mistrzynią Świata w Scratch (Wyścig torowy, w którym liczy się pierwsza dziewczyna na mecie)

AK: Jakie cechy powinien mieć dobry kolarz? Czy wystarczy regularny trening i ciężka praca, czy trzeba mieć też pewien wrodzony talent?

AR: 

Organizacja, sumienność, zdyscyplinowanie, zawziętość – to na razie widzę w sobie. Ale do dobrego kolarza mi jeszcze daleko. Więc w tej kwestii zostawię trzy kropki dla innych, którzy są ode mnie bardziej doświadczeni.

Co do treningu, doceniam wyrobników. Sama jestem wyrobnikiem. Talentu nie mam za grosz. Nie pytaj ile razy od trenera usłyszałam, nic z tego nie będzie, nie nadajesz się do tego. Rozstawaliśmy się. Ale! Nigdy się nie poddawałam i to chyba Go przekonało. Problem to wiek – za późno zaczęłam i jest wiele rzeczy, które przychodzą mi bardzo trudno. Poza tym jestem bardzo roztrzepana, to nie pomaga. Pracuję nad tym, ale..zdarzają i się takie wpadki o jakich świat nie słyszał – ja się przyzwyczaiłam – inni łapią się za głowę 🙂

Talent pomógłby bardzo, ale tego się nie kupi 🙂

AK: Gdybyś mogła udzielić kilku rad osobom, które chciałby zacząć swoją przygodę z kolarstwem torowym, co by to było?

AR:

To sport bardzo czasochłonny i wymagający spokoju. Niestety prócz nakładu czasowego, wymaga również nakładu finansowego. Nowe koła, rower, ciągłe przeróbki, nie pytaj ile tego jest, ale nie mieszczę się ze sprzętem w mieszkaniu, dlatego się przeprowadzam do większego.

Na poziomie amatorskim, świetna zabawa i gorąco polecam. Ale jak chcesz wygrywać kładziesz wszystko na jedną kartę, wszystko podkreślam!

AK: Pandemia diametralnie zmieniła tryb życia prawie każdego z nas. Czy ta nowa, trudna sytuacja wpłynęła w jakiś sposób na Ciebie, Twoje zdrowie i uprawiany przez Ciebie sport?

AR:

 Zacznijmy od tego, że Covid mnie bardzo dotknął, nie wiedziałam, czy dożyje rana. To był koszmarny czas. Potem 5 tygodni chorowałam na zapalenie płuc. Zaraziłam się tydzień przed Mistrzostwami Polski w październiku 2020- na zawody oczywiście nie pojechałam -pół roku przygotowań przepadło. Bardzo długo dochodziłam do siebie. Dokładnie dwa miesiące od zachorowania wsiadłam na rower -było beznadziejnie. Ale miesiąc prób po troszku do przodu, spacery i leciutkie treningi i jakoś poszło. Teraz jestem w pełni sił, ale nie mam aż tyle ochoty do brania udziału w wyścigach. Moje puchary z 2019 nie mieszczą się na kredensie, a w tym roku mam tylko dwa. Wolę sobie potrenować sama, niż jeździć na wyścigi. Wyścigi są czasochłonne, a ja wolę iść na spacer po południu, poczytać.

AK: Podczas intensywnego wysiłku fizycznego bardzo ważna jest wydolność dróg oddechowych. Czy masz jakieś rady jak o nią dbać?

AR:

Wydolność trzeba wytrenować, a jak to robić to już trener wie. Ja mam po prostu jechać wszystko co „fabryka dała”. Jestem ambitna. Dwa razy udało mi się doprowadzić do wymiotów na mecie. Na Mistrzostwach Świata uciekałam przez peletonem 26 okrążeń – zdjęli mnie z roweru na mecie i dostałam krwotoku – przegrałam jednym punktem złoty medal, ale owacje dostałam na stojąco. Wydolność trzeba pieczołowicie podnosić co roku i widzę swój progres. Jestem byłym palaczem, każdego dnia tego żałuję, ale czasu się nie cofnie. Mogę tylko iść do przodu i co rok poprawiać swoje parametry.

Od półtora roku szukam przyczyny permanentnego kaszlu i chrypy. Myśleliśmy, że to alergia albo astma, ale jednak okazało się, że krzywa przegroda. Pulmonolog namawiał mnie na wizytę u laryngologa, ale wiadomo, ciągle nie miałam czasu. Trafiłam na Dr Michalika przez Damiana Janikowskiego na Instagramie. Napisałam i to był świetny pomysł 🙂

AK: A zdradzisz nam co lub kto ma wpływ na Twoje samopoczucie, jak wzmacniasz swój organizm?

AR: Wolna głowa jak się pracuje i ogarnia wszystko samemu to problem. Muszę się zapisać na zawody, załatwić noclegi i opiekę dla psa, przygotować jedzenie na drogę serwisować pięć rowerów, do pracy mam daleko – dojazdy to około 3 h dziennie. Pakowanie, trening, przejazdy przez zakorkowaną Warszawę, logistyka, planowanie co gdzie kiedy wystartować – czasem myślę, ze potrzebuję asystentki. Ostatnio po 4 latach odstawiłam Instagram, po prostu nie znajduję już na to przestrzeni, a szum medialny nie ułatwia mi skupienia. Nie chcę mówić, że jest ciężko, bo inni mają gorzej. Ale sen, to absolutne remedium na wszystko co mnie męczy. Bez snu od razu choruję i jestem poddenerwowana, a wtedy nic się nie klei. Sen i jedzenie mnie „stabilizują”.

AK: Czym jest dla Ciebie tzw. „zdrowy tryb życia”?

AR: Od kiedy rzuciłam palenie (marzec 2017) jest to wszelaka aktywność fizyczna. Dietę pilnuję, ale w tych rozsądnych granicach – żeby mieć siłę na ciężkie treningi. Potrafię przytyć 10 kilo w zimę. Nie ma to dla mnie znaczenia, organizm sobie odpoczywa, je co chce, nagradzam go za tę ciężką pracę w sezonie i jak ma ochotę na ciastka, to daję mu ciastka. Homeostaza. System nerwowy musi odpocząć.

W zimę pływam, jeżdżę na biegówkach, truchtam po lesie. Rower czeka – musimy się stęsknić 🙂 . Dużo spaceruję z psem i bez. Nie mam nawyku oglądania telewizji włączam ją, żeby sprawdzić czy jeszcze działa. Potwierdzam, działa 🙂

AK: Zbliżają się wakacje – czas odpoczynku i ładowania naszych wewnętrznych baterii, czy masz już plany na ten czas?

AR: Niestety, wolne mam tylko w listopadzie. Trenuję w sezonie cały czas. Poza tym pojawiła się szansa jechać na Mistrzostwa Świata do Los Angeles we wrześniu 2021.  W tym roku kończę kategorię wiekową, chciałabym jeszcze coś pokazać. Jak zbiorę środki, jadę za Wielką Wodę. Potem odpocznę. Rower chowam na miesiąc i chodzę po górach. Mam lokum w Kościelisko z kominkiem. Śpię, jem i wędruję.

AK: Życzę Ci Aniu w imieniu całego zespołu MML wspaniałych wakacji oraz słońca i radości na co dzień przez cały rok! Dziękuję za rozmowę?

AR: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Jestem niesamowicie szczęśliwa, ze tutaj trafiłam. Od razu oddycha mi się lżej 🙂